FANDOM


PROLOG

Śmiertelni wrogowie



Krew sączyła się kropla po krwi. Purpurowy, wijący się strumyczek. Metaliczny zapach pozostawiał w gardle cierpki smak.

Magister umiał się nim rozkoszować. W końcu sam był sprawcą tego wszystkiego.

Nie przepadał za zabijaniem. Ale ten idiota stanowił przeszkodę w zdobyciu tego, czego Magister tak bardzo pragnął. Odsunął ciało czubkiem czarnego buta. Zwrócił lśniącą maskę bez wyrazu w stronę oblicza tej, którą kochał.

Miłością beznadziejną. Bez przyszłości. Bez radości.

Lecz niezniszczalną.

Selena rzuciła mu pełne nienawiści spojrzenie.

-Zabiłeś go! Ty potworze, zabiłeś go!

Czy ma powiedzieć, że jest mu przykro? Wcale nie było.

-NIe powinien był się wtrącać, moja droga - rzekł aksamitnym głosem. - Chodź ze mną. Nie masz już wyboru.

Dużo czasu upłynęło, zanim zrozumiał. Prawie trzy lata. Rzucił się w wir pracy i poszukiwań, myśląc, że uda mu się zapomnieć.

Lecz jej nieobecność z każdym dniem stawała się dotkliwsza.

Już raz ją porwał, choć stało się to przypadkiem. Potem zakochał się w swojej brance, rozdarty pomiędzy słodyczą Seleny i swoją rządzą mordu.

Bez trudu porwie ją po raz drugi.

Była jego jedyną słabością. Jeśli jego wrogowie się o niej dowiedzą, będą starali się wykorzystać to przeciwko niemu. Wolał więc sam rozwiązać problem i zabrać ją ze sobą.

Nawet jeśli coś podpowiadało mu, że jest idiotą i że ten pretekst jest naprawdę patetyczny.

Selena wstała. Jej biała suknia poplamiona była krwią, a wyraz twarzy budził grozę. Długie, ciemne włosy tworzyły jedwabistą burzę loków.

Byłą przepiękna. 

I należała do niego.

-Wolałabym umrzeć niż być twoja - wyrzuciła z siebie.

Zasmucony, pochylił głowę.

-Tak, wiem. Ale nie zrobisz tego. Tara cię potrzebuje. Na barkach twojej piętnastoletniej córki spoczywa los imperium. Co się z nią stanie, jeśli ją opuścisz? Czy kiedykolwiek wybaczy ci twoje tchórzostwo? A może będzie już zawsze przeklinać twoją duszę za to, że się poddałaś?

Selena popatrzyła na niego, próbując przeniknąć jego tajemniczą maskę.

-Dlaczego? - zapytała wreszcie. - Dlaczego nie możesz zostawić mnie w spokoju? Mogę zrozumieć twoją obsesyjną żądzę władzy, ale o co chodzi ze mną? Czego ode mnie chcesz?

-CHCĘ, ŻEBYŚ MNIE KOCHAŁA - ryknął, tak że aż podskoczyła. - Żebyś kochała mnie do szaleństwa, tak jak ja kocham ciebie. Żebyś żyła tylko moją osobą, żebyś żyła tylko dla mnie. Dla ciebie mógłbym nawet zrezygnować z dążenia do władzy. Czy dasz mi szansę, Seleno? Czy będziesz moim odkupieniem?

Wyciągnął ku niej dłonie w błagalnym geście i Selena zawahała się. Czuła, że mówi szczerze. Tutaj, teraz.Propozycja, jaką jej złożył, była niezwykła. Oswoić wilka, pochwycić panterę, uczynić z tego człowieka, który ją wielbił, normalną istotę... Która kobieta potrafiłaby oprzeć się takiemu wyzwaniu?

Ale ona już się na nim poznała. Wiedziała, że nie dotrzymałby obietnicy. Jego głód potęgi był zbyt silny. Kochałby ją, o tak, kochałby... już ją kocha. Ośmielił się nawet podjąć próbę porwania jej z pałacu cesarskiego w Omois, gdy przechadzałą się ze swoim nowym towarzyszem, mężczyzną łagodnym i delikatnym o imieniu Kavor d'Alir. Kavor nie zdążył nawet zrozumieć, co się stało. Rzucił się na Magistra, lecz ten zgładził go jednym podmuchem demonicznej magii.

Selena nie stawiała oporu. Próbowała już wielokrotnie i zawsze bezskutecznie. Gdy tylko uaktywniała swoją magię, Magister momentalnie reagował i zwalał ją z nóg. Nie chciała tracić przytomności, za bardzo ułatwiłaby mu zadanie. Rozejrzała się szybko wokoło. Było jeszcze bardzo wcześnie i nikt nie spacerował po alejkach wysypanych błyszczącymi kryształkami i obsadzonych złocistymi mimozami, które zmieniały kolor na krwistoczerwony, poruszone ich gwałtownymi emocjami.

Magister wyeliminował strażników, któzy leżeli rozciągnięci na ziemi, lecz Selenę dobiegł jeszcze dźwięk syren alarmowych. Magister nie miał czasu do stracenia.

-Seleno? - spytał, a w jego głosie słychac było nowe uczucie: nadzieję.

Zesztywniała. Spięła się. To niemożliwe. Nigdy nie będzie umiała mu zaufać. I co więcej, nie kochała go.

Wyczuł jej odpowiedź, zanim się odezwała. On również znieruchoniał. Uniósł dłoń. W jej wnętrzu zrodziła się kula czarnego ognia.

-Przykro mi, ale widzę, że rozsądniej będzie, jeśli podejmę decyzję za ciebie.

-Mnie również jest przykro - odparła cicho Selena. - Pozostaniemy wrogami. Na zawsze.

Zanim zdążył ją unieruchomić, rzuciła coś na ziemię, wywołując oślepiającą błyskawicę, i znikła.

Oszołomiony doszedł do wniosku, że musiała użyć nieznanego mu Transmitusa, który nie wymagał od niej uaktywnienia magicznej mocy.

Jego wściekłe wycie zatrzęsło drzewami TamtegoŚwiata.


&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&

Z dedykacją dla BigLisy.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.